Pokazywała środkowy palec i wkładała go sobie między nogi. Podczas ostatniego koncertu Dody widzowie mogli nie tylko posłuchać piosenek wokalistki, ale również obejrzeć niezłe przedstawienie. Artystka podczas występu w Pietni, miejscowości koło Opola, wystąpiła w cętkowanych legginsach. Według "Życia na gorąco" była to próba ośmieszenia Marinie Łuczenko która uczyniła z tego wzoru swój znak rozpoznawczy. Jakikolwiek jej zamiar by nie był, Doda skompromitowała głównie siebie.
Już na samym początku występu powitała widownię wulgarnymi słowami: "Co tak patrzycie? Wzór jest dupowaty, dlatego noszę go na dupie." Później było tylko gorzej. Jeden z widzów powiedział, że różowa królowa (choć ostatnimi czasu bardziej czarna) miała problemu z przypomnieniem sobie tekstu do piosenki. A żeby tego było mało powiedział, że "pokazywała środkowy palec i wkładała go sobie między nogi".
Możemy tylko pogratulować tak żenującego zachowania.